Klin Klinem
Jadę na Kliny. Wracam z Klin czy z Klinów?
Nazwa Kliny wzięła się prawdopodobniej z tego, że widocznie dawniej były to „miejsca, na których działka, grunt miały kształt trójkąta”. Czernieją pola orne, milczące i pokorne. Pośród nich świeże kliny oziminy – pisał Leopold Staff.
Takich miejsc musiało być kilka, gdyż omawiane słowo przybrało postać liczby mnogiej, ale równie dobrze mógł się upowszechnić (ten) Klin. W Polsce spotykamy bowiem miejscowości Klin (w Lubelskiem) czy Kliniec (koło Opola). Jest jeszcze duża wieś Klin na słowackiej Górnej Orawie.
Niewątpliwie określenie Kliny trzeba łączyć z wyrazem pospolitym klin, czyli w jednym z jego znaczeń „kawałek drewna lub metalu przyciętego trójkątnie, wbijany dla zwiększenia spójności dwu rzeczy w szczelinę innego drewna, np. styliska siekiery, młota”. Etymologicznie klin znaczy „coś, co powoduje zwieranie się, coś, co rozpierając, uszczelnia”, a że czymś takim był właśnie element w kształcie graniastosłupa trójkątnego, owo słowo otrzymało później taką rozszerzoną defi nicję.
Trudność z posługiwaniem się nazwą Kliny dotyczy dwóch kwestii: łączliwości z innymi wyrazami i fleksji, czyli jej odmiany.
Ponieważ Kliny są częścią Krakowa, trzeba mówić i pisać: mieszkam na Klinach, na Klinach Zaciszu, na Klinach Borkowskich, na Klinach Pod Fortem, na Klinach Za Fortem oraz jadę na Kliny, na Kliny Zacisze, na Kliny Borkowskie, na Kliny Pod Fortem, na Kliny Za Fortem itd.
Dlaczego? Dlatego, że taka jest po prostu reguła gramatyczna – przyimka na używa się z nazwami oznaczającymi dzielnice bądź części miasta w przeciwieństwie do przyimków w (we) lub do, łączącymi się z nazwami miejscowości. W Warszawie jedzie się zawsze na Pragę, na Żoliborz, na Mokotów i mieszka się na Pradze, na Żoliborzu, na Mokotowie, a w Krakowie jedzie się na Olszę, na Azory, na Kurdwanów, na Prądnik Czerwony albo Prądnik Biały i coraz częściej na Podgórze, a nawet na Nową Hutę, mieszka się zaś na Olszy, na Azorach, na Kurdwanowie, na Prądniku Czerwonym albo na Prądniku Białym (choć rodowici krakowianie zawsze pozostaną przy sformułowaniach w Podgórzu, w Nowej Hucie i do Podgórza, do Nowej Huty).
W Polsce istnieje miejscowość Kliny (pod Poznaniem) i nie ma wątpliwości, że mówi się: Byłem w Klinach i jadę do Klin, a może do Klinów. Przed laty, kiedy Kraków nie był tak rozległy terytorialnie i administracyjnie, z pewnością ludzie mieszkali właśnie w Klinach Borkowskich i jeździli do Klin Borkowskich, a niewykluczone, że i do Klinów Borkowskich.
Z dopełniaczem od nazwy Kliny jest rzeczywiście kłopot. Wydaje się, że powinien on raczej brzmieć Klin niż Klinów, a za wzorzec może służyć odmiana Chiny, Indochiny, do Chin, do Indochin. Unikałoby się wtedy homonimii fl eksyjnej wyrazu kliny i nazwy Kliny, czyli identycznej ich odmiany: (tych) klinów, ale: (tych) Klin.
Zdaje się jednak, że sami mieszkańcy tego rejonu Krakowa częściej posługują się wyrażeniem z Klinów, więc trzeba je uznać za oboczne do z Klin. Za tym pierwszym określeniem (poza uzusem, czyli tym, że mieszkańcy tak właśnie mówią i piszą) przemawiałoby jeszcze i to, że np. archipelag na Oceanie Atlantyckim nazywa się Malwiny, a dopełniacz tej nazwy ma postać (tych) Malwinów, a nie: Malwin.
Jest jeszcze kwestia, jak nazywać mieszkańców krakowskich Klin (Klinów): klińczyk, klinka, klińczycy (jak Chińczyk, Chinka, Chińczycy) czy klinianin, klinianka, klinianie? A może klinowianin, klinowianka, klinowianie?
Wydaje się, że najlepsze są określenia klinianin, klinianka, klinianie (takich właśnie form używa się w podpoznańskich Klinach). Pamiętajmy, że nazwy mieszkańców miast pisze się zawsze małymi literami.
Na koniec przypomnienie, że poprawny jest wyłącznie zapis: os. Kliny, os. Kliny Zacisze, os. Kliny Borkowskie, os. Pod Fortem, os. Za Fortem (a nie: oś. Kliny, oś. Kliny Zacisze, oś. Kliny Borkowskie, oś. Pod Fortem, oś. Za Fortem itd.). W wyrazie osiedle literka i jest jedynie znamieniem zmiękczenia spółgłoski miękkiej s (nie chodzi więc o spółgłoskę ś, jak np. w wyrazie ośrodek), ale skracając ów wyraz, nie zaznaczamy tego. Tak samo pisze się godz. (od: godzina), tys. (od: tysiąc) czy ryc. (od: rycina).

Maciej Malinowski
Autor książki „Co z tą polszczyzną?”
(mlkinsow@interia.pl)

