Nie tylko schronisko
Trzy dziewczynki w wieku około 12 lat wracają na Kliny z wakacyjnego wypadu do miasta. Na głowach mają papierowe korony z logo jednego z fast-foodów. Pytam, gdzie były. – Na promocji w markecie – odpowiadają. – Na osiedlu działa „Amaltea”, świetlica Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, która organizuje bezpłatne wycieczki, zajęcia plastyczne i zawody sportowe – informuję. – Ale my tam nie pójdziemy – odpowiadają z minami, które mają świadczyć, że nie jest to dla nich odpowiednie miejsce… Czyżby?
W Krakowie działa jedenaście świetlic TPD. Przychodzą do nich dzieci i młodzież, którym z różnych powodów trudno inaczej zapewnić stałą opiekę. Z zajęć korzystają np. latorośle rodziców samotnie wychowujących dzieci, pracujących w godzinach, gdy są one poza szkołą, chorych lub obarczonych innymi problemami.
Świetlica „Amaltea” przy ul. Borkowskiej 27 została założona w lutym 2007 r. przez krakowski oddział miejski TPD. Do placówki uczęszczają młodzi ludzie w wieku od 6 do 18 lat. Zajęcia prowadzone są w grupach wiekowych. W roku szkolnym świetlica czynna jest w godzinach od 14.30 do 19.00. Dzieciom zapewnia się pomoc w nauce, nieodpłatne wyżywienie, zajęcia edukacyjne i sportowe.
Uwierzyć w siebie
- Pomagamy dzieciom w nauce, rozwijamy ich talenty i zainteresowania, wychowujemy. Staramy się zapewnić im możliwość bezpiecznego i kulturalnego spędzenia wolnego czasu – informuje Zofia Aksak, inspektor TPD.
Świetlice organizują wyjścia do kin, teatrów, muzeów, zajęcia sportowe, komputerowe, plastyczne, taneczne, a w czasie ferii i wakacji jedno lub kilkudniowe wyjazdy za miasto. Zapewniają nieodpłatnie podwieczorek lub ciepły posiłek.
- Efekty pracy widzimy, kiedy okazuje się, że nie osiągający oczekiwanych wyników w nauce uczeń, nieśmiały lub rozrabiający, w świetlicy wykazuje się zdolnościami, np. sportowymi czy artystycznymi – mówi pani inspektor . – Młody człowiek zaczyna wierzyć w siebie, po pewnym czasie inaczej jest postrzegany w szkole.
Dzieci wygrywają ogólnopolskie konkursy plastyczne, uczestniczą w zawodach sportowych na profesjonalnych boiskach. Wychowankowie świetlic TPD mogą uczestniczyć w zajęciach do 18. roku życia. Przychodzą tu jednak także jako studenci – chcąc pomagać wychowawcom. – Znają środowisko, młodszych kolegów, wiedzą, jakie są ich potrzeby – wyjaśnia Zofia Aksak.
Winogrona w czekoladzie
W świetlicy przy ul. Borkowskiej znajdują się plansze, na których dokonywane są oceny: na jednej wychowawcy oceniają dzieci, na drugiej podopieczni wychowawców. – Razem z dzieciakami ustaliliśmy punktację. Umowa zawiera zobowiązanie, że nie wolno nikogo obrażać, niszczyć sprzętu, krzyczeć itd. Najlepiej zachowujące się i najaktywniejsze w zajęciach dzieci są nagradzane, na przykład pojadą ze mną na spływ pontonem w Pieniny - mówi Michał Gorzkowicz, kierownik świetlicy ds. pedagogicznych, który jest również instruktorem kajakarstwa.
W czasie wakacji dzieci wychodziły do kina, zwiedzały krakowski ogród botaniczny, jeździły do Parku Jordana i na basen.
- Z zajęć na miejscu najbardziej podobały mi się kulinarne – mówi 12-letni Paweł. – Robiliśmy, i oczywiście zjedliśmy, sernik, biszkopt, a nawet winogrona w czekoladzie.
Spinacz rodzinny
11-letnia Iza lubi karaoke i ćwiczenia karate. Opowiada o rozmowach z wolontariuszami angielskojęzycznymi, którzy w czasie wakacji pracowali w świetlicy. – Nie mówią po polsku, więc na migi pokazywałam nasze zasady gry w ping-ponga. Znowu będę w słowniku szukać potrzebnych słówek… – wzdycha dziewczynka.
Krakowska malarka Grażyna Stępniewska-Szymalik prowadziła zajęcia plastyczne, prezentowała różne techniki malarskie. Ściany świetlicy ozdabiają prace podobne do surrealistycznych akwareli. – To fascynujące, kiedy w grupie znajduję utalentowane dzieci – mówi artystka. – W ogólnopolskim konkursie pt.„Zamki polskie” zajęły wysokie miejsca.
„Amaltea” uczestniczyła także w projekcie „Spinacz”, wspomagającym porozumienie wśród bliskich. W wyjazdowych zajęciach uczestniczyli rodzice i dzieci. Wykonywanie zadań, rozwiązywanie codziennych problemów, wspólny wypoczynek, ułatwiają porozumienie międzypokoleniowe, a także pozwalają lepiej poznać sąsiadów.
Maria Kudroń
(IX/2010)

