Park zawiedzionych nadziei
Kiedy tworzyli swoje stowarzyszenie, byli pełni optymizmu i zapału. Dzisiaj, po pięciu latach istnienia Zielonej Strefy Przedsiębiorczości „Business Park Zawiła”, z dawnego entuzjazmu niewiele zostało. Dlaczego? Przypomnijmy ambitne cele, które stawiali sobie skupieni w stowarzyszeniu przedsiębiorcy u zarania jego działania i zobaczmy, co z owych zamierzeń udało się urzeczywistnić…
Business Park Zawiła obejmuje około 50 hektarów terenów komercyjnych i 10 ha przeznaczonych pod budownictwo mieszkaniowe. Funkcjonuje tutaj ok. 130 różnej wielkości firm. Okolica prezentuje się niewątpliwie lepiej niż w czasach, gdy istniała tu fabryka domów Kombinatu Budownictwa Mieszkaniowego „Zachód”, ale przecież do planowanego „stworzenia pierwszego w Krakowie w pełni uporządkowanego obszaru, wzorcowo łączącego działalność gospodarczą z wymogami ochrony środowiska i oczekiwaniami lokalnych społeczności” wciąż jest bardzo daleko.
Janusz Kotynia, prezes Business Park Zawiła
„Proszę sobie wyobrazić, że ruchliwa ulica Zawiła, przy której działa ponad 100 przedsiębiorstw, nie jest dotychczas skanalizowana” – mówił w 2004 r. dziennikarzowi jednej z krakowskich gazet Janusz Kotynia, prezes firmy Alstar, inicjator powołania stowarzyszenia i utworzenia strefy przedsiębiorczości.
Minęło pięć lat, w ul. Zawiłej kanalizacji jak nie było, tak nie ma. I nie wiadomo, kiedy będzie. Dobrze, że udało się ustalić, iż zostanie poprowadzona nie pod samą jezdnią, lecz na jej obrzeżach. Gdy wreszcie uda się przystąpić do budowy kanalizacji, takie rozwiązanie pozwoli uniknąć paraliżu komunikacyjnego w tym rejonie. Dobrze też, że udało się obniżyć rangę ul. Zawiłej, która miała do niedawna status drogi krajowej. Wbrew pozorom bardzo utrudniający jakiekolwiek inwestycje, zwłaszcza te z lokalnej inicjatywy.
Pomysłodawcy ZSP „BP Zawiła” chcieli doprowadzić również do modernizacji ulic: Fortecznej, Żywieckiej, Kobierzyńskiej i Babińskiego. Czy to się udało? Cóż, koń jaki jest, każdy widzi…
W sferze marzeń pozostaje również połączenie kolejowe strefy z dworcem Głównym PKP z wykorzystaniem istniejących torów, po których jeździłby nowoczesny szynobus. Podobnie jak przekształcenie w park Lasku Borkowskiego, wytyczenie ścieżek rowerowych i tras jazdy konnej, uporządkowanie przydrożnych reklam i oznakowań.
Po stronie sukcesów można zapisać właściwie tylko rozwiązanie problemu segregacji i utylizacji odpadów.
Obowiązujący od maja 2009 r. miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego „Kliny – Południe” objął część Business Parku (tę po prawej stronie, jadąc od Skawiny). Sytuację należących do strefy terenów na północ od ul. Zawiłej (czyli po stronie lewej) miał uregulować plan „Kobierzyn – Zalesie”. Niestety, został unieważniony wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, zatwierdzonym przez NSA w Warszawie.
- Co prawda wspomniany plan nie uwzględniał większości naszych postulatów, ale i tak jego unieważnienie nie jest dla nas dobrą wiadomością - mówi prezes Janusz Kotynia. - Oznacza bowiem, że nadal trzeba będzie starać się o „wuzetki”. A czeka się na nie osiem miesięcy. Wiele obiektów w strefie nadaje się do generalnego remontu czy wręcz wyburzenia. Na ich miejscu mogłoby powstać coś nowego. Obecnie na terenie strefy nie można jednak stawiać budynków wyższych niż dwupiętrowe. Plan nie ograniczał ich wysokości…
W ostatnim czasie na terenie strefy pojawiło się kilka nowych szyldów: Getin Bank, Enion, Forbau, Eltel Networks, nowoczesna drukarnia Mellow. Generalnie jednak wszelkie poważniejsze inwestycje zostały wstrzymane. Z powodu braku planu zagospodarowania przestrzennego i niedrożności układu komunikacyjnego.
Prezes Kotynia jest rozczarowany brakiem zainteresowania tą częścią miasta ze strony radnych, urzędników, prezydenta. Wciąż jednak nie traci nadziei na lepszą przyszłość. Jego zdaniem, tereny wzdłuż ul. Zawiłej to świetne miejsce pod krakowskie „downtown”. Odciążający zabytkowe centrum nowoczesny kompleks biurowo-usługowy, dający pracę nie 2-3 tysiącom, jak dzisiaj, lecz 10 tys. osób. Do tego jednak niezbędna jest radykalna poprawa infrastruktury i przychylność władz Krakowa, ich otwarcie na śmiałe wizje.
- Liczymy na poparcie mieszkańców Klinów, bowiem wszystko, co tu robimy, robimy z myślą o wspólnym dobru – zapewnia Janusz Kotynia. Siebie i innych przedsiębiorców ze stowarzyszenia określając jako „grupę zapaleńców”, którym wciąż bliska jest idea zrównoważonego rozwoju.
Adam Rymont
(XII/2009/2010)

